czwartek, 1 września 2011

Św. Jan Maria Vianney - Patron Kapłanów!

Nie tak dawno Kościół katolicki mógł dokładniej poznać postać św. Jana Marie Vianney'a, którego 150 rocznicę śmierci obchodziliśmy w 2009 roku. Z tej okazji papież Benedykt XVI ustanowił okres od 19 czerwca 2009 r.             do 11 czerwca 2010 r. Rokiem Kapłańskim, a św. Vianney'a ogłosił patronem kapłanów.
Dla mnie osobiście owy święty jest równie szczególną postacią. Poznałem Go dzięki książce W. Huenermanna "Święty i diabeł". Następnie przyszedł czas, kiedy to podczas bierzmowania miałem wybrać sobie patrona. Nie zastanawiałem się długo i poruszony postacią tego skromnego i pobożnego proboszcza z Ars postanowiłem wybrać Go na swojego patrona i przyjąć imię Jan. 

Z tych to powodów chcę Jego sylwetkę przybliżyć na sam początek :)

Jan Maria Vianney urodził się 8 maja 1786 r. w Dardilly koło Lyonu (Francja) w rodzinie ubogich wieśniaków Mateusza i Marii Beluze. Dorastał w czasach rewolucji francuskiej, w czasie której Kościół podlegał ostrym prześladowaniom. Nie mógł chodzić ani do szkoły, ani do kościoła. Pierwszą Komunię Świętą przyjął potajemnie, w szopie. W wieku 17 lat nauczył się pisać. Dopiero w 1803 r. rozpoczął naukę w szkole podstawowej w Dardilly, a w 1807 r. – w szkole średniej w Ecully. Po jej ukończeniu w 1812 r. wstąpił do niższego seminarium duchownego. Zły stan zdrowia, słabe przygotowanie i wieloletnie opóźnienie w stosunku do innych seminarzystów spowodowały, że nauka sprawiała mu trudności. Udało mu się jednak dostać do wyższego seminarium duchownego. Tu już zupełnie sobie nie radził, co powodowało, że przełożeni namawiali go do rezygnacji. Vianney wytrwał jednak w swojej decyzji, w czym wspierał go przyjaciel – proboszcz z Ecully, ksiądz Balley.
W 1815 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Następne trzy lata pracował jako wikary w Ecully. Jan nie był księdzem pokazowym – głosił schematyczne kazania, jąkał się i często gubił wątki. Jednak dotkliwy brak kapłanów sprawił, że wkrótce został proboszczem w parafii Ars.
Ars była to wieś licząca w tym okresie 270 mieszkańców, ludzi biednych i niereligijnych, o których złośliwie mawiano wtedy, że "tylko chrzest różni ich od bydląt". Na niedzielną Mszę przychodziło tylko kilka osób. Jan Vianney odnalazł jednak wspólny język z tymi ludźmi, gdyż sam znał biedę z domu rodzinnego. Oni też zaufali księdzu, który ciągle pościł, spał na gołych deskach i tak jak oni nic nie miał. Powoli liczba osób chodzących do kościoła i przystępujących do sakramentów zaczęła rosnąć. W tym też okresie zaczęła szerzyć się sława Vianneya jako niezwykłego spowiednika, który ma dar czytania w ludzkich sumieniach. Spowodowało to masowe wizyty w jego parafii tłumów penitentów, którzy przybywali nawet z odległych miejscowości, celem odbycia spowiedzi. Vianney spędzał w konfesjonale od 13 do 17 godzin dziennie. Przyjmuje się, że w ciągu czterdziestu lat pełnienia funkcji proboszcza wysłuchał około miliona spowiedzi.


Proboszcz z Ars z wyboru żył w ubóstwie. Już na początku wydał wszystkie sprzęty domowe z probostwa. Wiele lat nosił jedną sutannę, która była zniszczona i połatana i którą w ukryciu przed nim ocieplano, bo święty nawet zimą nic na nią nie zakładał. Znany był z tego, że wydawał swoje ubranie również to, które miał na sobie. Cierpiąc zmęczenie, głód i choroby nie zwalniał tempa swojej pracy. Nie tylko rozgrzeszał, ale także pomagał wzrastać do dobra. Kilkakrotnie pokutował za swoich penitentów.
Według osób, które znały go bliżej, oprócz naturalnych cierpień fizycznych doświadczał też cierpień nadprzyrodzonych w postaci dręczeń demonicznych. Św. Jan Vianney miał dar przepowiadania przyszłości. Wielu ludzi zwracało się do niego z zapytaniem o wybór powołania, o los swoich bliskich zmarłych.
Dokonał też wielu cudownych uzdrowień, których jednak z powodu wielkiej skromności nigdy nie przypisywał sobie, ale św. Filomenie. Są świadkowie potwierdzający jego widzenia z Najświętszą Marią Panną i św. Filomeną.
Mimo nadludzkiej pracy i zmęczenia zawsze był serdeczny, dobry, delikatny i taktowny. Nigdy nie okazywał złości. Z całej jego osoby promieniowała pokora. Potrafił jednym spojrzeniem lub słowem zyskać szacunek tego z kim rozmawiał. Święty nigdy nie odmawiał, gdy ktoś prosił go o pocieszenie lub udzielenie potrzebnych sakramentów. Wiele razy zdarzało się, że będąc ciężko chory wstawał w nocy i mimo niepogody szedł wyspowiadać chorego, który w rzeczywistości był zdrowszy niż on sam. Wielką miłością i współczuciem otaczał też ubogich. Mówił, że widzi w nich samego Jezusa.
Wyniszczony chorobami i ascezą zmarł 4 VIII 1859 r. po 41 latach pobytu w Ars. Został beatyfikowany w roku 1905 przez papieża Piusa X, natomiast Pius XI kanonizował go w roku 1925 i w cztery lata później ogłosił św. Jana Marię Vianney'a patronem wszystkich proboszczów Kościoła Katolickiego.
Tak jak już wspomniałem wyżej, od 2009 r. jest patronem wszystkich kapłanów.


Dobrze się stało, że dzisiaj gdy tak często przedstawia się kapłanów w złym świetle, co czasami nie jest niestety tylko pomówieniami, lecz jest potwierdzone dowodami, za wzór księżom, papież Benedykt XVI postawił pokornego kapłana, który potrafi swoją skromną postawą dotrzeć do każdego człowieka.
Każdy chrześcijanin, któremu powinno zależeć na dobrych kapłanach, powinien modlić się o potrzebne łaski dla nich za wstawiennictwem św. Jana Vianney'a.
Warto zauważyć, że Vianney żył w czasach, kiedy to we Francji pragniono unicestwić chrześcijaństwo. Dzisiaj również, bardzo często niektórym ludziom wszelkie przejawy wiary i znaki chrześcijaństwa, takie jak krzyż, przeszkadzają i pragną je usunąć z życia publicznego. Mam więc nadzieję, że ten trudny czas da nam również tak świętych kapłanów, jak św. Jan Maria Vianney.

Trzeba ofiarować Bogu każdą pracę, każdy krok, każdy nawet swój wypoczynek.     O, jak to pięknie, gdy się rzecz każdą czyni wspólnie z Bogiem! … Jeśli pracujesz   z Bogiem, On pracę twą błogosławi, On nawet uświęca wszystkie kroki twoje. Wszystko będzie policzone: każde umartwienie wzroku, każde odmówienie sobie jakiejś przyjemności – wszystko będzie zapisane. A więc, duszo moja, każdego ranka składaj się Bogu w ofierze!
św. Jan Maria Vianney
Modlitwa o Wstawiennictwo Świętego Jana Vianney'a!
Wszechmogący i miłosierny Boże, w świętym Janie Vianney'u dałeś nam wzór kapłana znakomitego w pasterskiej gorliwości.
Przez jego wstawiennictwo uświęcaj wszystkich kapłanów, pomóż im zdobywać ludzi dla Twojego Królestwa i razem z nimi osiągnąć wieczną chwałę. Amen
Święty Janie Vianney'u, patronie kapłanów módl się za nami.

/dw/

wtorek, 30 sierpnia 2011

Święci tacy jak MY!

Czy każdy może być Świętym?
Nie tylko może, ale musi!
Ale przecież to takie ciężkie, prawda? Szczególnie dzisiaj, gdy dzisiejszy świat chce żyć według innych wartości, niż Świętość.
"Z prądem płyną tylko zdechłe ryby i ścierwo!" - wiem, że to ostre słowa (dzisiaj ludzie posługują się jeszcze gorszymi słowami i nikogo to już nie dziwi), lecz chyba właśnie sposobem aby zostać Świętym jest iść pod prąd! Oczywiście Ameryki nie odkryłem, bo   o tym już każdy wie, jednak realizować to w życiu już nie jest tak łatwo. O tym, że należy iść pod prąd pisał bł. Jan Paweł II w swoim "Tryptyku Rzymskim":
"Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być -
Gdzie jesteś, źródło? ...Gdzie jesteś, źródło?"
Mimo, że dzisiaj wielu od tego Źródła, od Boga, się odwraca to chyba tak naprawdę owego Źródła szuka każdy. Tylko jak do Niego dotrzeć? Łatwo nie jest. Nikt nie mówił, że to będzie łatwe. Przecież nawet Jezus w Ogrodzie Oliwnym bał się i modlił do Ojca: "Ojcze, jeżeli chcesz, oddal ten kielich ode mnie!", ale dodał również: "Nie moja, a Twoja wola niech się stanie".
Tak. Jezus nie był pewien tego co będzie, a jest przecież Synem Bożym.
My również się boimy. Kroczymy do Nieba, pragniemy Świętości, ale tak często nam to nie wychodzi.
Jednak jest tak wielu, którzy ową Świętość już osiągnęli! Tak wielu zostało już przez Kościół błogosławionych i kanonizowanych. To są dla nas wzorce jak żyć i jak dążyć do Boga! Oni są różni - jedni znani już za życia na całym święci, jak nasz błogosławiony Jan Paweł II, inni nie tak znani, bo cenieni tylko w swoim kraju, lub nawet regionie. Jedni byli apostołami, papieżami, księżmi, zakonnikami, czy zakonnicami, inni osiągnęli świętość będąc mężem, żoną, ojcem, matką. Jest również wiele dzieci, którzy w swoim krótkim życiu potrafiły osiągnąć Niebo. Niektórych Bóg obdarzył darem czynienia cudów, innych naznaczył swoimi znakami męki na krzyżu, a inni stali się Świętymi poprzez swoją pokorę i ufność w Bożą Miłość, czyniąc codzienne, zwykłe obowiązki. Różni ich wiele: kolor skóry, miejsce urodzenia, wiek w którym żyli, lecz łączy ich jedno - Wiara w Boga oraz chęć osiągnięcia Świętości.
Bloga tego stworzyłem właśnie po to, aby umieszczać tutaj informacje o tych, którzy dotarli już do Źródła, którzy stali się Świętymi.
Myślę, że warto zapoznać się z ich życiem i uczyć się od Nich jak dobrze przeżyć swoje życie i dojść do Nieba, a także prosić Ich o pomoc w tej drodze.
Bo Oni naprawdę mogą nam w tym pomóc... i cały czas nam pomagają!

/dw/